AAA!!! BUM! Dzisiejszy dzień zaczął się od krzyku moich głupich braci. Idioci ustawili mi na budzik ich krzyk: wake up! Przez to, tak się wystraszyłam, że z łóżka spadłam. Chwila, chwila...shit, już 7.20, a ja na 8.00 mam szkołę. Zabiję ich. Tylko najpierw się ubiorę. Postanowiłam założyć czarne spodnie i moją szarą bluzę z kotem. Oczywiście nie umiałam jej znaleźć w szafie, więc zeszłam na dół. Chłopaków zastałam w kuchni. Spokojnie pili sobie kawę. Czasem zastanawiam się dlaczego Bóg nie dał im więcej rozumu.
-Idioci!-syknęłam, przechodząc obok stołu. Pewnie mieli ze mnie niezły ubaw, bo zaczęli się śmiać. Zobaczyłam coś szarego w salonie na kanapie. Ulżyło mi. W tej samej chwili Dean zawołał:
-Nat! Wychodzimy! Już jest 7.45.- Wciągnęłam pospiesznie na siebie bluzę i pobiegłam po książki do pokoju. Na dole ubrałam jeszcze buty i zarzuciłam kurtkę. Jeszcze szybko spojrzałam w lustro. Może być. Wsiadłam do samochodu i ruszyliśmy w stronę liceum.
-Wiecie, mam ochotę Was zabić.-powiedziałam na co spojrzeli na mnie, tak jakby nie wiedzieli o co chodzi.
-Też Cię kochamy- powiedział Kieran tłumiąc śmiech.
-Ahh... Ej, może dziewczyny dziś przyjdą. Nie przeszkadza Wam to,co nie?
-Nie, spoko. W takim razie zaprosimy też Kita i Rebecce.-odpowiedział Sean. Już wyjaśniam. Rebecca to jego dziewczyna. Jest bardzo miła i wszyscy od razu ją polubiliśmy.
-Ok. Zrobimy hard party.-odparłam i zaczęliśmy się wszyscy śmiać. Nawet się nie zorientowałam kiedy dotarliśmy na miejsce. Szybko wysiadłam i pomachałam chłopakom na pożegnanie. Miałam dokładnie dwie minuty żeby zostawić kurtkę w szatni i znaleźć salę. Na miejsce przyszłam sekundę przed dzwonkiem. Przywitałam się z dziewczynami.
-Ej, dlaczego ty pachniesz męskimi perfumami?-spytała Clarrie.
-I od kiedy ty nosisz takie ciuchy?- dodała Darcy. Teraz obie spojrzały na mnie dziwnie. Popatrzyłam na swoją bluzę i zaczęłam się chichrać.
-Przez pomyłkę wzięłam bluzę Kierana- powiedziałam przez śmiech. Widziałam, że odetchnęły z ulgą. Te to zawsze mają jakieś głupie pomysły. Albo zboczone. Ale to co potem zrobiła Darcy wzbudziło u mnie podejrzenia. Podeszła do mnie i zaczęła wąchać moją bluzę jak jakiś ćpun. A potem powiedziała:
-Ładnie pachniesz.-i poszła. To nie było w stylu Darcy. Spojrzałyśmy na siebie z Clarrie i porozumiałyśmy się bez słów. Trzeba ją wypytać. Nagle przyszła nauczycielka, już wściekła, bo się spóźniła, więc szybko weszłyśmy do klasy. Pierwsze 4 lekcje minęły normalnie. Aż do lunchu. Jak zwykle usiadłyśmy z dziewczynami przy naszym stoliku i gadałyśmy o wszystkim. W pewnej chwili do naszego stolika przysiadł się Erik Black. Największe ciacho w szkole. Przynajmniej według mnie.
-Hej. Słuchajcie w sobotę robię u siebie małą imprezę. Będą sami fajni ludzie. Może wpadniecie?- spytał. Spojrzałyśmy po sobie, a ja zrobiłam błagalną minkę do Clarrie, żeby się zgodziła. Sama bym coś powiedziała, ale jakoś nie umiałam wydobyć z siebie żadnego dźwięku.
-Dzięki za zaproszenie. Na pewno będziemy.- odpowiedziała po chwili.
-Super. To cześć.- powiedział Erik i poszedł do kolegów. Gapiłam się się na niego tak długo dopóki nie zniknął w korytarzu. Gdy odwróciłam głowę w stronę dziewczyn od razu poznałam, że mnie obgadują i się śmieją.
-Ej, ej. Co Was tak śmieszy?- spytałam.
-Ktoś tu się chyba zakochał.-powiedziała Darcy i szturchnęła mnie łokciem.
-No coś ty...- próbowałam się bronić, ale przerwała mi Clar:
-Wcale. A co to była za minka? Wydawało mi się, że błagalna.
-Właśnie. Wydawało Ci się. Mniejsza o to. Możecie do mnie dziś wpaść?- zapytałam zmieniając temat.
-Ja tak. Nie mam nic lepszego do roboty.- odparła od razu Darcy.
-Ze mną gorzej. rodzice chcą pobyć sami i jadę na noc do babci.- powiedziała Clarrie, co mnie zmartwiło, bo chciałam z nimi pogadać. Na szczęście wpadłam na pewien pomysł.
-Jeśli twoi rodzice się zgodzą możesz spać u mnie.
-Serio? Super by było. Już do nich dzwonie.- odpowiedziała przyjaciółka i wyciągnęła telefon. Już po chwili miała dla nas dobrą wiadomość.
-Darcy, ty też zadzwoń. Zrobimy sobie hard party.- zagadnęłam. Teraz ona wyciągnęła telefon. W końcu wyszło na to, że obie mogły. Super!
-To teraz ja dzwonie do Deana czy mogą nas odebrać to pojedziemy po Wasze rzeczy.- Wszystko się dobrze układa, bo okazało się, że mogą wyjść wcześniej i tak jak zapowiedzieli biorą Kita i Rebecce.
-Super!- krzyknęły dziewczyny jednocześnie, kiedy powiedziałam im, że wszystko załatwione.
-No, to szykuje nam się super nocka- podsumowałam, uśmiechając się szeroko.
You Don't Know Who I Am...
poniedziałek, 3 lutego 2014
piątek, 24 stycznia 2014
~Prologue~
Jestem Nathalie Lemon i chodzę do drugiej klasy liceum. Mam trzech braci-Deana, Kierana i Seana. Razem z przyjacielem Kitem należą do zespołu ROOM 94. Myślę, że kojarzysz. Pewnie teraz sobie pomyślałaś/łeś, że to musi być super, ale jesteś w błędzie. Przez tą sławę moich braci mam pełno fałszywych koleżanek, które chcą tylko bym umówiła je z którymś z chłopaków. Dodatkowo zdarza się, że zaczepiają mnie dziennikarze oraz wypytują albo, że nagle znikąd pojawia się pełno fotografów i muszę uciekać. Rozumiecie, czasem spokojnie na zakupy się nie da iść. Mam za to dwie wspaniałe i najprawdziwsze przyjaciółki-Clarrie i Darcy. Zawsze mi pomagają, więc jeśli trzeba uciekamy razem z centrum handlowego. To teraz o moich zainteresowaniach. Uwielbiam imprezy i zabawę, ale jednocześnie lubię posiedzieć w ciszy. Wszyscy myślą, że skoro lubię takie głośne melanże to pewnie nie jestem za grosz delikatna. Niestety tak naprawdę zna mnie tylko sześć osób. Moją pasją jest taniec. Kocham to, choć nie chodzę na żadne lekcje, chodziłam, ale gdy zaczęły się występy zrezygnowałam, bo jestem zbyt nieśmiała. Kolejnym zainteresowaniem jest u mnie pisanie. Mam cały zeszyt zapisany krótkimi opowiadaniami i specjalny folder na komputerze z dłuższymi historiami. W wolnym czasie lubię też pośpiewać i porobić parę fotek. Jeśli chodzi o moje życie uczuciowe to jest marne. Miałam jednego chłopaka w trzeciej gimnazjum, ale mnie zostawił. Obecnie jestem sama, ale nie przeszkadza mi to. Moi rodzice zginęli w wypadku samochodowym. To bardzo zbliżyło mnie do braci, dlatego zdecydowaliśmy mieszkać wszyscy razem i nikomu to nie przeszkadza. Podsumowując, mimo wszystko jestem SZCZĘŚLIWA.
Subskrybuj:
Posty (Atom)