poniedziałek, 3 lutego 2014

~Chapter One~

   AAA!!! BUM! Dzisiejszy dzień zaczął się od krzyku moich głupich braci. Idioci ustawili mi na budzik ich krzyk: wake up! Przez to, tak się wystraszyłam, że z łóżka spadłam. Chwila, chwila...shit, już 7.20, a ja na 8.00 mam szkołę. Zabiję ich. Tylko najpierw się ubiorę. Postanowiłam założyć czarne spodnie i moją szarą bluzę z kotem. Oczywiście nie umiałam jej znaleźć w szafie, więc zeszłam na dół. Chłopaków zastałam w kuchni. Spokojnie pili sobie kawę. Czasem zastanawiam się dlaczego Bóg nie dał im więcej rozumu.
-Idioci!-syknęłam, przechodząc obok stołu. Pewnie mieli ze mnie niezły ubaw, bo zaczęli się śmiać. Zobaczyłam coś szarego w salonie na kanapie. Ulżyło mi. W tej samej chwili Dean zawołał:
-Nat! Wychodzimy! Już jest 7.45.- Wciągnęłam pospiesznie na siebie bluzę i pobiegłam po książki do pokoju. Na dole ubrałam jeszcze buty i zarzuciłam kurtkę. Jeszcze szybko spojrzałam w lustro. Może być. Wsiadłam do samochodu i ruszyliśmy w stronę liceum.
-Wiecie, mam ochotę Was zabić.-powiedziałam na co spojrzeli na mnie, tak jakby nie wiedzieli o co chodzi.
-Też Cię kochamy- powiedział Kieran tłumiąc śmiech.
-Ahh... Ej, może dziewczyny dziś przyjdą. Nie przeszkadza Wam to,co nie?
-Nie, spoko. W takim razie zaprosimy też Kita i Rebecce.-odpowiedział Sean. Już wyjaśniam. Rebecca to jego dziewczyna. Jest bardzo miła i wszyscy od razu ją polubiliśmy.
-Ok. Zrobimy hard party.-odparłam i zaczęliśmy się wszyscy śmiać. Nawet się nie zorientowałam kiedy dotarliśmy na miejsce. Szybko wysiadłam i pomachałam chłopakom na pożegnanie. Miałam dokładnie dwie minuty żeby zostawić kurtkę w szatni i znaleźć salę. Na miejsce przyszłam sekundę przed dzwonkiem. Przywitałam się z dziewczynami.
-Ej, dlaczego ty pachniesz męskimi perfumami?-spytała Clarrie.
-I od kiedy ty nosisz takie ciuchy?- dodała Darcy. Teraz obie spojrzały na mnie dziwnie. Popatrzyłam na swoją bluzę i zaczęłam się chichrać.
-Przez pomyłkę wzięłam bluzę Kierana- powiedziałam przez śmiech. Widziałam, że odetchnęły z ulgą. Te to zawsze mają jakieś głupie pomysły. Albo zboczone. Ale to co potem zrobiła Darcy wzbudziło u mnie podejrzenia. Podeszła do mnie i zaczęła wąchać moją bluzę jak jakiś ćpun. A potem powiedziała:
-Ładnie pachniesz.-i poszła. To nie było w stylu Darcy. Spojrzałyśmy na siebie z Clarrie i porozumiałyśmy się bez słów. Trzeba ją wypytać. Nagle przyszła nauczycielka, już wściekła, bo się spóźniła, więc szybko weszłyśmy do klasy. Pierwsze 4 lekcje minęły normalnie. Aż do lunchu. Jak zwykle usiadłyśmy z dziewczynami przy naszym stoliku i gadałyśmy o wszystkim. W pewnej chwili do naszego stolika przysiadł się Erik Black. Największe ciacho w szkole. Przynajmniej według mnie.
-Hej. Słuchajcie w sobotę robię u siebie małą imprezę. Będą sami fajni ludzie. Może wpadniecie?- spytał. Spojrzałyśmy po sobie, a ja zrobiłam błagalną minkę do Clarrie, żeby się zgodziła. Sama bym coś powiedziała, ale jakoś nie umiałam wydobyć z siebie żadnego dźwięku.
-Dzięki za zaproszenie. Na pewno będziemy.- odpowiedziała po chwili.
-Super. To cześć.- powiedział Erik i poszedł do kolegów. Gapiłam się się na niego tak długo dopóki nie zniknął w korytarzu. Gdy odwróciłam głowę w stronę dziewczyn od razu poznałam, że mnie obgadują i się śmieją.
-Ej, ej. Co Was tak śmieszy?- spytałam.
-Ktoś tu się chyba zakochał.-powiedziała Darcy i szturchnęła mnie łokciem.
-No coś ty...- próbowałam się bronić, ale przerwała mi Clar:
-Wcale. A co to była za minka? Wydawało mi się, że błagalna.
-Właśnie. Wydawało Ci się. Mniejsza o to. Możecie do mnie dziś wpaść?- zapytałam zmieniając temat.
-Ja tak. Nie mam nic lepszego do roboty.- odparła od razu Darcy.
-Ze mną gorzej. rodzice chcą pobyć sami i jadę na noc do babci.- powiedziała Clarrie, co mnie zmartwiło, bo chciałam z nimi pogadać. Na szczęście wpadłam na pewien pomysł.
-Jeśli twoi rodzice się zgodzą możesz spać u mnie.
-Serio? Super by było. Już do nich dzwonie.- odpowiedziała przyjaciółka i wyciągnęła telefon. Już po chwili miała dla nas dobrą wiadomość.
-Darcy, ty też zadzwoń. Zrobimy sobie hard party.- zagadnęłam. Teraz ona wyciągnęła telefon. W końcu wyszło na to, że obie mogły. Super!
-To teraz ja dzwonie do Deana czy mogą nas odebrać  to pojedziemy po Wasze rzeczy.- Wszystko się dobrze układa, bo okazało się, że mogą wyjść wcześniej i tak jak zapowiedzieli biorą Kita i Rebecce.
-Super!- krzyknęły dziewczyny jednocześnie, kiedy powiedziałam im, że wszystko załatwione.
-No, to szykuje nam się super nocka- podsumowałam, uśmiechając się szeroko.